Wybierz temat choroby



Wybierz temat choroby

Wybierz temat choroby
W pułapce seksu
25-05-2009 08:26
Dla seksu gotowi są poświęcić rodzinę, pracę czy zdrowie. Seks staje się dla nich potrzebą tak silną, jak dla alkoholika chęć napicia się. Seksoholicy przechodzą podobne fazy w uzależnieniu jak alkoholicy. I podobne mechanizmy są podstawą tych uzależnień. W terapii seksoholików dąży się do zmiany negatywnej samooceny.

Jak to jest? Czy naprawdę można się uzależnić od seksu? Patric Carnes – redaktor naczelny czasopisma poświęconego uzależnieniu od seksu („Sexual Addiction and Compulsivity”) i doradca Amerykańskiej Akademii Chorób Uzależnieniowych nie ma wątpliwości, że tak. Podobnego zdania jest Stowarzyszenie Anonimowych Uzależnionych od Seksu i Miłości (Sex and Love Addicts Anonymous), które działa także w Polsce.

Inni jednak nie są tego pewni. Wątpliwości częściej zgłaszają lekarze niż psychologowie. Wystarczy zauważyć, że w żadnej z powszechnie uznanych klasyfikacji chorób – ani w obowiązującym w Europie ICD-10 (Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych), ani w amerykańskim DSM-IV (Podręcznik Diagnostycznej i Statystycznej Klasyfikacji Zaburzeń Psychicznych) rozpoznanie „uzależnienie od seksu” nie istnieje.

Bywa, że seksoholizm utożsamiany jest z nadmiernym popędem płciowym lub zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, a niekiedy nawet z zaburzeniami preferencji seksualnych. Jak odróżnić uzależnienie od seksu od kompulsywnych zachowań seksualnych? Wymiar kompulsji może przybrać masturbacja, oglądanie pornografii, cyberseks, „podrywanie” przez Internet i „w realu”. W tym przypadku jednak zachowania seksualne są niechciane przez chorego i nie czerpie z nich przyjemności. Jeżeli zaś dyskomfort pojawia się nie z powodu wykonywania tych czynności, lecz dlatego, że nie ma możliwości ich wykonania, to mamy do czynienia z mechanizmem typowym dla uzależnienia.

Głód seksu

Patrick Carnes na początku lat 80. ubiegłego wieku opisał zachowania osób uzależnionych od seksu. I pokazał, że przypominają one objawy charakterystyczne dla uzależnienia od substancji psychoaktywnych. Jakie są to zachowania? Bogusław Habrat w Psychiatrii pod redakcją Adama Bilikiewicza wymienia następujące objawy uzależnienia: po pierwsze, głód substancji, czyli silne pragnienie jej użycia albo odczuwanie przymusu jej używania; po drugie, trudności kontrolowania zachowania związanego z nałogiem, np. niemożność powstrzymania się

przed piciem, wypijanie więcej niż się zakładało; po trzecie, objawy abstynencyjne po odstawieniu substancji; po czwarte, potrzeba używania coraz większych dawek czegoś w celu uzyskania tego samego efektu; po piąte, zaniedbywanie ważnych uprzednio zainteresowań i źródeł przyjemności, osoba uzależniona poświęca coraz więcej czasu na zdobywanie substancji, i w końcu po szóste, mimo wszystkich szkód nadal nie może przestać – np. pić czy brać jakiegoś środka. Jeśli u kogoś wystąpią co najmniej trzy z tych objawów, można mówić o uzależnieniu.

Carnes obserwował swoich pacjentów i zauważył, że są oni nadmiernie skupieni na seksie, tracą kontrolę nad swoimi zachowaniami seksualnymi, mają poczucie beznadziejności, wstydzą się tego, co robią – a mimo to nie mogą przestać. Dla seksu gotowi są poświęcić rodzinę, pracę czy zdrowie. A zatem seks staje się dla nich potrzebą tak silną, jak u alkoholika chęć napicia się. Seksoholicy, według Carnesa, przechodzą podobne fazy w uzależnieniu jak alkoholicy. I podobne mechanizmy są podstawą tych uzależnień.

Psychologowie i psychiatrzy zgodnie uznają, że każde zachowanie kończące się gratyfikacją (przyjemnością), czyli dające w efekcie nagrodę, może prowadzić do uzależnienia. Ludzie uzależniają się od słodyczy, seriali telewizyjnych czy zakupów. Te wszystkie czynności w taki czy inny sposób sprawiają, że jest nam dobrze. Jeżeli nasz umysł uzna, że gratyfikacja jest odpowiednio wysoka, to stara się nakłonić nas do powtarzania tej czynności.

Jak do tego dochodzi? Carnes opisał cztery fazy powstawania uzależnienia od seksu. Najpierw jest satysfakcja z czynności seksualnej. Potem następuje rytualizacja tej czynności – i trudno osiągnąć podniecenie bez pewnych rytuałów czy specyficznych gadżetów (np. jeden z moich pacjentów przy masturbacji używał dwu pluszowych poduszek). Stopniowo czynności seksualne przybierają charakter kompulsywny – w sytuacji np. napięcia emocjonalnego potrzeba podjęcia zachowania seksualnego staje się przymusem. Aż w końcu zanika zdolność kontrolowania zachowań, myśli i rytuałów seksualnych. Przy czym trzeba pamiętać, że zachowania seksualne to nie tylko współżycie seksualne, lecz także masturbacja, rozmowy o seksie, oglądanie pornografii czy szeroko pojęty cyberseks.

Jak dochodzi do zrytualizowania zachowań seksualnych? Jeden z pacjentów poradni, w której pracuję, serwował sobie swoiste seanse masturbacyjne. Gromadził filmy o treściach pornograficznych, do tego alkohol i papierosy. Masturbował się przez większą część nocy. Im dłużej odraczał orgazm, tym większą satysfakcję później odczuwał. Stopniowo stało się to swois­tym rytuałem. Takie noce nie zdarzały się często, ale były przez niego planowane i wyczekiwane. Potem już nie potrafił zaniechać tego zachowania seksualnego ani odroczyć go w czasie. Odczuwał wewnętrzny przymus, by znów zaserwować sobie „seans”. Wszystko, co stało temu na przeszkodzie – inne zajęcia, czyjaś wizyta – budziło irytację, a nawet agresję. W ten sposób krok po kroku zmierzał do całkowitej utraty kontroli nad częścią swojego życia.

Utrata kontroli stała się udziałem innego pacjenta nałogowo oglądającego pornografię, odnajdywaną w Internecie. Kiedy zgłosił się na terapię, przeznaczał na oglądanie treści pornograficznych ponad 12 godzin na dobę. Miał swoją firmę, w której pracowało kilkanaście osób. Tylko dzięki sprawnemu menedżerowi oraz doświadczeniu pracowników firma działała, gdy jej właściciel zamykał się w swoim gabinecie sam na sam z komputerem, albo odsypiał noce spędzone przed monitorem. Do pewnego momentu nie zauważał swego problemu. Myślał tylko o jednym: jak znaleźć dogodną chwilę, jak ukryć się przed pracownikami i interesantami w swoim gabinecie, by w spokoju oglądać treści pornograficzne. Pornografia, masturbacja i poszukiwanie partnerek przez Internet były dla niego najważniejsze. Nic innego nie miało większego znaczenia. A jednak nadal uważał, że wszystko ma pod kontrolą i nie dzieje się nic niepokojącego. Dopiero gdy został zdemaskowany przez jednego ze współpracowników, a także przez żonę i córkę, zdał sobie sprawę, jak daleko zabrnął. Po podjęciu terapii uświadomił sobie, w jakim stopniu zaniedbał rodzinę i interesy.

Kroki pomocy

Osoby dotknięte podobnymi problemami mogą zgłaszać się do gabinetów seksuologicznych, do specjalistów od uzależnień, a także do grup samopomocowych. Grupy anonimowych uzależnionych przejęły od Anonimowych Alkoholików program Dwunastu Kroków, według którego odbywa się terapia.

W gabinecie psychoterapeuty skupiamy się na nieco innych obszarach. Uzależnieni od seksu zazwyczaj charakteryzują się niską samooceną. Dlatego też początkowo skupiamy się na tym, by wesprzeć zmianę negatywnego obrazu samego siebie. Negatywne spostrzeganie siebie podtrzymuje każde uzależnienie. Większość osób czerpiących satysfakcję z seksu doskonale wie, że dzięki współżyciu, dzięki orgazmowi osiąga się stan, w którym uczucie smutku ani strachu nie istnieje. Dla osoby uzależnionej możliwość chwilowego uwolnienia od negatywnych emocji staje się motywem ważniejszym od zaspokojenia popędu płciowego, który z kolei motywuje do podejmowania zachowań seksualnych przez osoby zdrowe. To właśnie przez znaczne obniżenie napięcia emocjonalnego w wyniku zachowań seksualnych umysł wpada w pułapkę uzależnienia. Taki sposób rozładowywania napięcia emocjonalnego, dający równocześnie dużą gratyfikację, staje się w końcu coraz większym przymusem. Kiedy pojawia się świadomość bycia uzależnionym, wraz z nią jeszcze bardziej wzrasta – i tak już duży – stres, który musi zostać jakoś rozładowany. A jedynym znanym, czy też w subiektywnym odczuciu seksoholika najbardziej skutecznym sposobem na stres jest zachowanie seksualne. Tak działa błędne koło, w które wpadają seksoholicy.

Aż przychodzi moment, gdy osoba uzależniona przestaje sobie radzić ze sobą i swoim życiem. Niezwykle ważne jest, by pokazać jej wówczas inne możliwości rozładowania napięcia emocjonalnego. Bardzo pomocne są wszelkie treningi relaksacyjne, rozwijanie zainteresowań czy aktywność fizyczna. Należy jej pomóc w przezwyciężaniu negatywnych emocji. Ważne jest też danie wsparcia w działaniach zwiększających próg tolerancji na napięcie emocjonalne. Chodzi o to, by pacjent przekonał się, że stres i napięcie emocjonalne można przetrwać. Na początku może to być nauka odraczania zachowania seksualnego, później zaniechanie i podjęcie innego działania w to miejsce. Dzięki odraczaniu wzrasta tolerancja na poziom napięcia emocjonalnego: „W porządku, przetrwałem moment, w którym myślałem, że «wybuchnę», jeśli tak, to mogę spróbować jeszcze to odroczyć”. Zazwyczaj konieczna też jest nauka asertywnego wyrażania siebie, w tym również negatywnych emocji.

Rok bez seksu

Programy terapii w grupach samopomocowych zakładają utrzymanie abstynencji seksualnej, czyli powstrzymanie się od wszelkich aktywności seksualnych: współżycia, masturbacji, oglądania pornografii, cyberseksu. Podobnie Carnes twierdził, że nawet ci, którzy są w związku małżeńskim, powinni powstrzymać się od współżycia

przez minimum rok. W końcu utrzymanie abstynencji to podstawa terapii każdego uzależnienia. Alkohol, narkotyki czy telewizja nie są niezbędne do życia, ani nie są bezpośrednio związane z żadnym z naszych popędów. Ale co z uzależnionymi od seksu, co z uzależnionymi od jedzenia?

Nasz popęd seksualny (libido, istota freudowskiego Erosa) jest wrodzonym popędem do życia. Około 99 procent ludzi otrzymuje go od natury „w wyposażeniu”. Niezaspokojony popęd seksualny kumuluje się, zupełnie jak para w kotle parowym. Oczywiście, są takie osoby, które z większym czy mniejszym trudem poradzą sobie i utrzymają abstynencję seksualną. Organizm sam poradzi sobie z tym wyzwaniem, np. poprzez nocne polucje u panów, czy orgazmy podczas snu u pań. Ale sporo jest osób, może nawet większość, dla których będzie to wymaganiem ponad możliwości. Dla osoby, która już ma negatywne zdanie na swój temat, taka „wpadka” w postaci np. masturbacji czy stosunku seksualnego dodatkowo wpłynie na jej negatywne spostrzeganie siebie. Poczuje się nieskuteczna, a ta nieskuteczność jest mechanizmem podtrzymującym uzależnienie. Abstynencja powinna obejmować raczej te zachowania seksualne, które są zidentyfikowane jako negatywne u danej osoby (np. pacjent nie ogląda pornografii, ale może się masturbować czy współżyć). Bywa też, że nie umawiamy się z pacjentem na całkowite wyeliminowanie niektórych zachowań seksualnych, lecz na ich znaczną redukcję. Abstynencja obowiązuje jednak zawsze w tych przypadkach, kiedy zachowanie seksualne pacjenta wyrządza bezpośrednią krzywdę jemu lub osobom trzecim. Jeżeli powstrzymanie się czy redukcja częstotliwości problematycznych zachowań sprawia pacjentowi bardzo dużą trudność, to na samym początku procesu terapeutycznego należy – w porozumieniu z lekarzem – rozważyć farmakoterapię obniżającą siłę popędu. Czas ten można poświęcić na pracę z poczuciem własnej skuteczności pacjenta i jego samooceną. Należy jednak pozostawić pacjentowi jakąś furtkę na rozładowanie kumulującego się popędu seksualnego. Wówczas pojawi się szansa na uzdrowienie i wyjście z błędnego koła seksoholizmu.

Nie mylić z popędem

Bywa, że seksoholizm utożsamiany jest z nadmiernym popędem płciowym, czyli erotomanią. Erotomania u pań nazywana jest nimfomanią, natomiast w przypadku panów – satyriasis. Kiedy ktoś odczuwa nadmierny popęd seksualny, nie oznacza to jeszcze, że zachodzą u niego mechanizmy typowe dla uzależnienia. Wzmożony popęd seksualny nie jest np. niczym nadzwyczajnym u osób młodych, zwłaszcza pod koniec okresu dojrzewania. Może być on także następstwem zaburzeń neurologicznych, mieć przyczynę w zaburzeniach osobowości, zaburzeniach nerwicowych, chorobach psychicznych, jak mania i schizofrenia, a także może być wywołany przez leki.

Arkadiusz Piotr Bilejczyk jest psychologiem, absolwentem SWPS. Pracuje w Poradni Seksuologicznej i Patologii Współżycia Centrum Psychoterapii w Warszawie i w Centrum Psychoterapii MAGO. Ukończył studia podyplomowe w Szkole Podyplomowej Seksuologii SWPS oraz kurs psychoterapii poznawczo-behawioralnej w Centrum CBT. Jest wykładowcą SWPS i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.







Źródło: www.zdrowie.onet.pl
Zdjęcie: www.images.google.pl

STATYSTYKI

zdjęć7542
filmów412
blogów170
postów49437
komentarzy4153
chorób511
ogłoszeń21
jest nas18519
nowych dzisiaj0
w tym miesiącu10
zalogowani0
online (ostatnie 24h)2

Nasze-choroby.pl to portal, na którym znajdziesz wiele informacji o chorabach i to nie tylko tych łatwych do zdiagnozowania, ale także mających różne objawy. Zarażenie się wirusem to choroba nabyta ale są też choroby dziedziczne lub inaczej genetyczne. Źródłem choroby może być stan zapalny, zapalenie ucha czy gardła to wręcz nagminne przypadki chorób laryngologicznych. Leczenie ich to proces jakim musimy się poddać po wizycie u lekarza laryngologa, ale są jeszcze inne choroby, które leczą lekarze tacy jak: ginekolodzy, pediatrzy, stomatolodzy, kardiolodzy i inni. Dbanie o zdrowie nie powinno zaczynać się kiedy choroba zaatakuje. Musimy dbać o nie zanim objawy choroby dadzą znać o infekcji, zapaleniu naszego organizmu. Zdrowia nie szanujemy dopóki choroba nie da znać o sobie. Leczenie traktujemy wtedy jako złote lekarstwo na zdrowie, które wypędzi z nas choroby. Jednak powinniœmy dbać o zdrowie zanim choroba zmusi nas do wizyty u lekarza. Leczenie nigdy nie jest lepsze od dbania o zdrowie.