Alkoholizm w spadku

Ich rodzice nadużywali alkoholu, ale to oni dzisiaj nie potrafią odnaleźć się w świecie. Mówią sobie: jestem dorosły, tamto mam już za sobą, ale i tak przeszłość rządzi ich życiem.

Dopiero terapia może pomóc uporać się Dorosłym Dzieciom Alkoholików ze skutkami destrukcyjnego dziedzictwa. I chociaż w Polsce żyje kilka milionów DDA, to wciąż bardzo niewielu szuka pomocy u specjalistów.

W Polsce żyje co najmniej kilka milionów DDA. Zwykle jednak zgłaszają się ok. 30–45 roku życia. I to nieliczni. Często wypierają z pamięci alkoholizm ojca czy matki, wstydzą się swojej przeszłości, a winą za porażki w dorosłym życiu obarczają siebie, dlatego też nie szukają pomocy. Inni piją tak jak ich rodzice. Tylko taki świat znają i tylko w takim potrafią się poruszać.

- Dobrze, jeżeli na terapię DDA trafiają jak najwcześniej, bo mniej lat przeżyją z poczuciem niskiej wartości, zagubienia i wielkiej samotności. Im wczesnej poznają źródło swoich problemów i nauczą się inaczej, szczęśliwie żyć, tym mniej bólu doświadczą w życiu. Porównuję do walizki z doświadczeniami. Złe doświadczenia trzeba najpierw zobaczyć, potem przejść etap złości, że się znalazły w mojej walizce, bo na nie nie zasłużyłem, następnie wypakować, żeby zrobić miejsce na dobre, mądre, wspierające i potrzebne wzorce. Im jesteśmy młodsi, tym walizka jest lżejsza i mniej pracy trzeba włożyć, żeby ją przepakować. Ludzie w późniejszym wieku muszą zmierzyć się już nie tylko z traumami dzieciństwa, ale własnymi błędami, które one pociągnęły, bo po drodze często skrzywdzili swoje dzieci, albo swoich partnerów – mówi Małgorzata Liszyk-Kozłowska.

Pijacy z wyższych sfer

Na początku lat 90-tych Krystyna usłyszała o terapii dzieci alkoholików. Pomyślała, że to dobre miejsce dla jej męża. Jego rodzice się starzeli, oczekiwali pomocy od bogatego syna. A on ich nienawidził. W domu ciągle były o to spory i dyskusje. Potępiła go reszta rodziny. Namówiła go na pójście na grupę DDA, głównie, żeby poradzić sobie z problemem rodzinnym. Wahał się kilka miesięcy, ale w końcu się zgodził, kiedy zagroziła odejściem.

Ona sama nie myślała o sobie jak o DDA, przecież jej mama nie piła wcale, w domu nie było awantur. To, że ojciec - wykształcony, kulturalny człowiek był alkoholikiem, a ona do dziś odczuwa tego skutki, uświadomiła sobie, kiedy słuchała relacji męża z terapii.

Alkoholizm najczęściej kojarzy się z patologią. Jednak część z DDA wychowywało się w tzw. dobrych domach, gdzie ojciec lekarz czy mama dyrektor zbyt często sięgali po kieliszek. Oni zazwyczaj nie dopuszczają myśli, że ich rodzina była dysfunkcyjna. I całymi latami nie potrafią powiązać swoich problemów z sytuacją w dzieciństwie. Tym samym nie umieją sobie pomóc.

Krystyna poszła na terapię. Nie było łatwo. DDA muszą wrócić do bolesnej przeszłości, żeby zrozumieć, dlaczego zachowują się w dany sposób i jaki ma to związek z ich dzieciństwem.

Życie po terapii

Drugie małżeństwo Krystyny nie przetrwało. Zrozumiała, że już nie musi być w destrukcyjnym układzie. Dzisiaj jej syn jest już dorosły, a ona żyje w szczęśliwym związku.

- Pierwszy raz w życiu mam partnera, który nie ma nic wspólnego z alkoholem. Terapia uświadomiła mi, że wybierałam mężczyzn, którzy tak jak ja są współuzależnieni, albo uzależnieni. Teraz wiem, że gdzieś podświadomie wydawało mi się, że tylko oni mnie zrozumieją – mówi Krystyna.

- Razem z moją siostrą, żeby nie denerwować mamy, zachowywałyśmy się tak, jakby nas nie było. Cisza aż dudniła w uszach. Ojciec wracał w nocy, ale nie awanturował się tylko szedł spać. Ale to napięcie było nie do zniesienia – wspomina Krystyna.

Małgorzata Liszyk-Kozłowska, psychoterapeutka, zauważa, że „problem z ciszą” pojawia się niemal w każdym życiorysie człowieka, który pochodzi z tzw. rodziny dysfunkcyjnej, czyli też takiej, gdzie rządził alkohol. Najczęściej nieświadomie boi ciszy, ponieważ nie kojarzy mu się z ukojeniem, ale ciszą przed burzą. Kiedy zbyt długo jest spokojnie, czuje niepokój, że za chwilę coś złego się wydarzy. To napięcie bywa tak wielkie, że często sam wybucha z byle powodu, po to, by je rozładować. Dopóki nie uwiadomi sobie przyczyn, nie rozumie dlaczego tak się dzieje. Czasami awanturami niszczy życie rodzinie, którą kocha.

Tak jak matka

Krystyna codziennie mówiła sobie, że odejdzie od męża. Nie odeszła. Po pięciu latach małżeństwa uciekł z kraju, bo był podejrzewany o udział w rozboju, podczas którego zginął człowiek. Jego wysoko postawiony ojciec załatwił paszport i wizę do USA. Krystyna została z 4-letnim dzieckiem. Mąż przestał interesować się synkiem. Szybko stracili kontakt.

Po trzech latach od rozstania zdecydowała się na nowy związek. Bywało, że się upijał, ale nie tak często, jak były mąż, więc nie robiła awantur. Miał „alkoholową” przeszłość. Wychował się u babci, bo oboje rodzice byli alkoholikami. Dyrektor dużej firmy, bardzo ceniony w branży. W domu despota, dla którego nie liczyło się zdanie innych. Sam podejmował decyzje nawet w sprawie wspólnych wakacji. Oświadczał, że jadą do Egiptu i nie pytał, czy może woleliby Bałtyk. Zgadzała się, żeby tylko w ich rodzinie było dobrze.

- Nieświadomie weszła w rolę swojej współuzależnionej matki, która w milczeniu znosiła alkoholizm ojca. Bywa, że całe pokolenia DDA powielają model dysfunkcyjnej rodziny, bo nikt im nie pokazał, że można żyć inaczej. Kiedy trafiają na terapię, czują dużą ulgę i czasami wręcz jak najbardziej uzasadnioną dumę, że są pierwszą osobą w swojej rodzinie, która przerwała ten łańcuszek i swoim dzieciom nie przekażą chorych wzorców – tłumaczy Małgorzata Liszyk-Kozłowska.

Terapia

W Stanach Zjednoczonych DDA leczy się od 1976 roku, kiedy to w Nowym Jorku pięć osób założyło grupę Al-Anon, którą nazwali Hope for Adult Children of Alcoholic (Nadzieja dla Dorosłych Dzieci Alkoholików). W Polsce o Dorosłych Dzieciach Alkoholików zaczęto mówić dziesięć lat później. W 1986 roku Jerzy Mellibruda powołał pierwsze grupy samopomocowe DDA. Dzisiaj w każdym większym mieście można uzyskać wsparcie. Do wyboru jest terapia indywidualna albo grupowa. Tutaj DDA mogą wyjść z izolacji, porozmawiać z osobami, które potrafią zrozumieć ich cierpienie i lęki związane z dzieciństwem. Dzięki terapii potrafią zrozumieć, dlaczego niszczą swoje życie i przerwać ten ciąg niepowodzeń.

W Polsce żyje co najmniej kilka milionów DDA. Zwykle jednak zgłaszają się ok. 30–45 roku życia. I to nieliczni. Często wypierają z pamięci alkoholizm ojca czy matki, wstydzą się swojej przeszłości, a winą za porażki w dorosłym życiu obarczają siebie, dlatego też nie szukają pomocy. Inni piją tak jak ich rodzice. Tylko taki świat znają i tylko w takim potrafią się poruszać.

- Dobrze, jeżeli na terapię DDA trafiają jak najwcześniej, bo mniej lat przeżyją z poczuciem niskiej wartości, zagubienia i wielkiej samotności. Im wczesnej poznają źródło swoich problemów i nauczą się inaczej, szczęśliwie żyć, tym mniej bólu doświadczą w życiu. Porównuję do walizki z doświadczeniami. Złe doświadczenia trzeba najpierw zobaczyć, potem przejść etap złości, że się znalazły w mojej walizce, bo na nie nie zasłużyłem, następnie wypakować, żeby zrobić miejsce na dobre, mądre, wspierające i potrzebne wzorce. Im jesteśmy młodsi, tym walizka jest lżejsza i mniej pracy trzeba włożyć, żeby ją przepakować. Ludzie w późniejszym wieku muszą zmierzyć się już nie tylko z traumami dzieciństwa, ale własnymi błędami, które one pociągnęły, bo po drodze często skrzywdzili swoje dzieci, albo swoich partnerów – mówi Małgorzata Liszyk-Kozłowska.

Pijacy z wyższych sfer

Na początku lat 90-tych Krystyna usłyszała o terapii dzieci alkoholików. Pomyślała, że to dobre miejsce dla jej męża. Jego rodzice się starzeli, oczekiwali pomocy od bogatego syna. A on ich nienawidził. W domu ciągle były o to spory i dyskusje. Potępiła go reszta rodziny. Namówiła go na pójście na grupę DDA, głównie, żeby poradzić sobie z problemem rodzinnym. Wahał się kilka miesięcy, ale w końcu się zgodził, kiedy zagroziła odejściem.

Ona sama nie myślała o sobie jak o DDA, przecież jej mama nie piła wcale, w domu nie było awantur. To, że ojciec - wykształcony, kulturalny człowiek był alkoholikiem, a ona do dziś odczuwa tego skutki, uświadomiła sobie, kiedy słuchała relacji męża z terapii.

Alkoholizm najczęściej kojarzy się z patologią. Jednak część z DDA wychowywało się w tzw. dobrych domach, gdzie ojciec lekarz czy mama dyrektor zbyt często sięgali po kieliszek. Oni zazwyczaj nie dopuszczają myśli, że ich rodzina była dysfunkcyjna. I całymi latami nie potrafią powiązać swoich problemów z sytuacją w dzieciństwie. Tym samym nie umieją sobie pomóc.

Krystyna poszła na terapię. Nie było łatwo. DDA muszą wrócić do bolesnej przeszłości, żeby zrozumieć, dlaczego zachowują się w dany sposób i jaki ma to związek z ich dzieciństwem.

Życie po terapii

Drugie małżeństwo Krystyny nie przetrwało. Zrozumiała, że już nie musi być w destrukcyjnym układzie. Dzisiaj jej syn jest już dorosły, a ona żyje w szczęśliwym związku.

- Pierwszy raz w życiu mam partnera, który nie ma nic wspólnego z alkoholem. Terapia uświadomiła mi, że wybierałam mężczyzn, którzy tak jak ja są współuzależnieni, albo uzależnieni. Teraz wiem, że gdzieś podświadomie wydawało mi się, że tylko oni mnie zrozumieją – mówi Krystyna.
 






Źródło: www.dziecko.onet.pl

Alkoholizm w ...
Autor: Marcel
1 2 3 4 5
Średnia ocena: 2
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

STATYSTYKI

zdjęć7593
filmów425
blogów196
postów50417
komentarzy4200
chorób514
ogłoszeń24
jest nas18872
nowych dzisiaj0
w tym miesiącu2
zalogowani0
online (ostatnie 24h)0
Copyright nasze-choroby.pl | zdrowie-nasze.pl

Nasze-choroby.pl to portal, na którym znajdziesz wiele informacji o chorabach i to nie tylko tych łatwych do zdiagnozowania, ale także mających różne objawy. Zarażenie się wirusem to choroba nabyta ale są też choroby dziedziczne lub inaczej genetyczne. Źródłem choroby może być stan zapalny, zapalenie ucha czy gardła to wręcz nagminne przypadki chorób laryngologicznych. Leczenie ich to proces jakim musimy się poddać po wizycie u lekarza laryngologa, ale są jeszcze inne choroby, które leczą lekarze tacy jak: ginekolodzy, pediatrzy, stomatolodzy, kardiolodzy i inni. Dbanie o zdrowie nie powinno zaczynać się kiedy choroba zaatakuje. Musimy dbać o nie zanim objawy choroby dadzą znać o infekcji, zapaleniu naszego organizmu. Zdrowia nie szanujemy dopóki choroba nie da znać o sobie. Leczenie traktujemy wtedy jako złote lekarstwo na zdrowie, które wypędzi z nas choroby. Jednak powinniśmy dbać o zdrowie zanim choroba zmusi nas do wizyty u lekarza. Leczenie nigdy nie jest lepsze od dbania o zdrowie.

Stacjonarny rodzinny sklep zielarski już otwarty. | Szpitalne mocne torby bawełniane służą na narzędzia chirurgiczne. |