Nie lubię swoich piersi

Większość z nas ma jakieś zastrzeżenia do swojego wyglądu. Najczęściej kobiety. Nie zadowolenie głównie tyczy się walorów urody lecz czasem także zdrowia.

Większość kobiet ma jakieś zastrzeżenia do swojego ciała – ja nie jestem tu wyjątkiem. Najbardziej nienawidzę moich piersi. Nie dlatego, żebym uważała, że są zbyt duże albo zbyt płaskie. Nienawidzę ich ponieważ jestem przekonana, że czai się w nich śmierć.
 
Widziałam, jak moja mama Diane umierała w cierpieniach z powodu raka piersi. Miała zaledwie 39 lat. Siedziałam przy niej podczas bolesnych zabiegów chemioterapii, widziałam jak wypadają jej włosy, jak traci na wadze, aż zostały z niej tylko skóra i kości.

Miałam wtedy 21 lat. Śmierć mamy oznacza, że ja sama jestem w grupie podwyższonego ryzyka, jeśli chodzi o zachorowanie na raka piersi. Podjęłam więc decyzję, która większości kobiet wyda się niezrozumiała: postanowiłam poddać się amputacji obu piersi tak szybko, jak to tylko będzie możliwe.

Rak piersi kilkakrotnie występował w mojej rodzinie. Mama zachorowała w wieku 34 lat, jedna z jej ciotek zmarła na tę chorobę, podobnie jak kilka ciotecznych babek ze strony ojca mamy, więc perspektywy dla mnie są nie najlepsze. Po śmierci mamy chciałam regularnie robić mammografię, ale zawsze mi mówiono, że muszę zaczekać, aż będę miała co najmniej 35 lat.

Oczywiście, przez cały ten czas starałam się prowadzić normalne życie. Poznałam Aleksa, wyszłam za niego za mąż i urodziłam dwóch ślicznych synków – Reggie ma teraz osiem lat, a Zane trzy. Jestem zadowolona z mojego życia, tyle że ciągle czuję ten okropny lęk… Boję się, że zachoruję na raka, jestem przerażona, że umrę tak samo jak moja mama.

30 lipca 2007 roku
Rozmawiałam z moim dziadkiem ze strony mamy. Powiedział, że powinnam się przebadać pod kątem raka piersi. Wyjaśnił mi, że stwierdzono u niego gen raka, co oznacza, że istnieje większe ryzyko, że zachoruje na tę chorobę. Na razie dziadek jest zdrowy. Zadzwoniłam do mojego lekarza pierwszego kontaktu i powiedziałam, że chcę zrobić te same badania genetyczne.

24 września 2007 roku
Mam już wyniki – ja również mam gen raka. Alex trzyma mnie za rękę, podczas gdy próbuję oswoić się z tą wiadomością. W moim przypadku ryzyko zachorowania na raka jest sześciokrotnie wyższe niż w przypadku większości ludzi.

Szczerze mówiąc nie jestem zaskoczona. Ale teraz jestem bardziej niż kiedykolwiek zdecydowana, by poddać się amputacji piersi. Mój lekarz pierwszego kontaktu złożył moje dokumenty w NHS (Narodowej Służbie Zdrowia) i teraz czekam na operację.

Moja siostra Amanda ma 29 lat i za kilka lat zrobi sobie te same badania. Właśnie urodziła dziecko, ale chciałaby mieć jeszcze jedno. Mówi, że jeśli badania wykażą, że ona też należy do grupy podwyższonego ryzyka, jest zdecydowana zrobić to samo co ja.

8 grudnia 2007 roku
Dzisiaj poszłam na pierwszą wizytę u chirurga, aby omówić szczegóły operacji, która ma być przeprowadzona w szpitalu St. Albans. Zrobiono mi mammografię, jej wynik był negatywny.

Mimo to chcę się poddać operacji. Zabieg niesie ze sobą stosunkowo niewielkie ryzyko, więc nie boję się, że umrę na stole operacyjnym. Jestem jednak przerażona na myśl o tym, jak będę potem wyglądać.

Chirurg usunie tkankę piersi, potem umieści implanty wypełnione solą fizjologiczną pod mięśniami piersiowymi. Sama mam zdecydować, czy chcę zrobić rekonstrukcję sutków.

Oczywiście mam pewne obawy. Czy nadal będę się czuła jak prawdziwa kobieta? Czy moje ciało nadal będzie pociągać Aleksa? Dotychczas bardzo mnie wspierał. Powtarza, że nie ma dla niego znaczenia, jak będę wyglądać, ważne jest tylko to, żebym była zdrowa.

20 marca 2008 roku
Przed operacją muszę się spotkać z psychiatrą. Lekarz chce upewnić się, że w pełni rozumiem, jakie konsekwencje będzie miał zabieg, na który się zdecydowałam. Mają mi usunąć obie piersi, a dla większości kobiet ta część ciała jest bardzo ważnym elementem ich kobiecej tożsamości.

Rozmawiałam z psychiatrą przez kilka godzin, odpowiadając na pytania, dlaczego chcę to zrobić. Po naszym spotkaniu lekarz stwierdza, że jestem całkowicie zdrowa psychicznie. To dla mnie duża ulga. Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie, aby przeprowadzić operację.

8 sierpnia 2008 roku
Rozmawiałam z chirurgiem, panem Thomsonem. Zabieg, któremu mam się poddać, nosi nazwę profilaktycznej obustronnej mastektomii – co oznacza usunięcie obydwu piersi. Jednocześnie lekarze dokonają rekonstrukcji, wszczepiając mi implanty z roztworem soli fizjologicznej.

Operację wyznaczono na 6 listopada. Kiedy wróciłam do domu, poszłam do łazienki, rozebrałam się, by popatrzeć chwilę na moje piersi. Próbowałam sobie wyobrazić jak będę wyglądać bez nich. Zawsze lubiłam ubierać się tak, żeby je podkreślić, nosiłam obcisłe bluzki i duże dekolty, Aleksowi też bardzo się podobają. Ale w końcu to tylko piersi. Przecież moje życie jest znacznie ważniejsze.

5 listopada 2008 roku
Dziś Zane skończył pięć lat, a jutro mam mieć operację. Jestem zdenerwowana, ale czuję też dziwny spokój, tak jakby to wszystko dotyczyło kogoś innego. Najbardziej martwię się o chłopców. Wytłumaczyłam im, że muszę iść do szpitala, ale nie jestem chora.

Oni też będą musieli zrobić sobie badania, kiedy będą starsi, bo istnieje możliwość, że mają gen raka. Ta myśl mnie przeraża.

6 listopada 2008 roku
Dziś operacja. Zanim przebrałam się w koszulę, pożegnałam się z moimi piersiami. Nie mogę się doczekać, kiedy się ich pozbędę. Niektórzy mogliby pomyśleć, że zdecydowałam się na ekstremalny krok, ale ja czuję, że nie mam wyboru.

7 listopada 2008 roku
Jestem już po operacji i czuję się tak, jakby przejechała po mnie ciężarówka. Nie mogę usiąść, więc nie widzę dobrze mojej klatki piersiowej, ale wydaje mi się, że nie jest całkiem płaska. Nie mam jednak wiele czasu, żeby o tym myśleć, dostaję morfinę i śpię całymi godzinami.

10 listopada 2008 roku
Dziś zdjęli mi opatrunki. Zmusiłam się, żeby spojrzeć na moją klatkę piersiową – nie miałam pojęcia, czego mogę się spodziewać. Czy moje ciało będzie zdeformowane? Okazuje się, że wygląda całkiem nieźle. Mam bliznę pod każdą piersią, a do miejsc, gdzie powinny być sutki biegną dwie cienkie kreski. Piersi są dość płaskie, tylko lekko zaokrąglone. Kiedy rany się zagoją, implanty zostaną wypełnione solą fizjologiczną. Mam nadzieję, że znów będę mogła nosić biustonosz w rozmiarze C.

18 listopada 2008 roku
Jestem już w domu, ale nie wolno mi wykonywać żadnych prac. Alex i chłopcy są kochani. Mąż wziął urlop, żeby być ze mną w domu. Nie pracuję zawodowo, więc zwykle to ja zajmuję się domem i dziećmi, ale teraz Alex gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się mną. Śpi w pokoju chłopców, bo boi się, że w nocy mógłby mnie przycisnąć i urazić. Mam nawet dzwonek, żeby go wezwać, jeśli będę czegoś potrzebowała.

Biorę bardzo silne leki, więc jakoś radzę sobie z bólem. Boli mnie cała klatka piersiowa. Moje ciało musi przyzwyczaić się do obecności implantów.

Chcę się przytulić do Aleksa, ale nie mogę, bo każdy dotyk sprawia mi ból. Zawsze łączył nas bardzo silny związek fizyczny, ale od czasu mojej operacji ani razu się nie kochaliśmy. Denerwuję się na myśl o tym, jak to będzie, kiedy znów będziemy ze sobą blisko.

3 grudnia 2008 roku
Huraaa! Czuję się już prawie normalnie. Alex i ja znów śpimy w jednym łóżku. Dziś w nocy nawet się kochaliśmy. Martwiłam się, jak mąż zareaguje na moje zmienione ciało, ale był bardzo kochany. Potrafi sprawić, że znów czuję się atrakcyjna, uwierzyłam, że mogę wzbudzać pożądanie.

Kolejny krok to odzyskanie krągłych kształtów. Za kilka dni implanty mają zostać wypełnione.

9 grudnia 2008 roku
Dzisiaj wpompowano mi 80 ml roztworu soli fizjologicznej do lewej piersi i 60 ml do prawej – ponieważ jestem praworęczna, mięśnie piersiowe po tej stronie są bardziej rozwinięte. Teraz mogę co najwyżej nosić stanik w rozmiarze B. Mam uczucie rozpychania wewnątrz, ale nic mnie nie boli.

30 grudnia 2008 roku
Spędziliśmy cudowne, rodzinne Boże Narodzenie. Bardziej niż moich dawnych piersi brakuje mi prawdziwych uścisków. Wszyscy boją się objąć mnie mocniej, żeby mnie nie urazić.

14 lutego 2009 roku
Przeszłam ostatnie wypełnienie implantów. Mam rozmiar 36 C i moje dawne biustonosze znów na mnie pasują. Uczciłam ten dzień wkładając na wieczór bluzkę z głębokim dekoltem, jedną z tych, które Alex najbardziej lubi. Chyba się ucieszył.

9 czerwca 2009 roku
Na koniec października wyznaczono operację rekonstrukcji sutków. Lekarze uniosą fragment skóry, tworząc brodawkę i wytatuują ją w odpowiednim kolorze. To dziwne, ale trochę się boję. Już tak się przyzwyczaiłam do moich nowych, gładkich piersi bez sutków – myślę. Jeśli dzień po dniu na coś patrzymy, staje się to dla nas normalne. A co będzie, jeśli wyjdą niesymetrycznie?

6 października 2009 roku
Przesunęłam operację rekonstrukcji sutków, wciąż mam wątpliwości. Boję się, że nie będą wyglądały jak prawdziwe.

1 lutego 2010 roku
Trzy tygodnie temu przeszłam rekonstrukcję sutków. Bardzo się cieszę, że się na to zdecydowałam. Zabieg przeprowadzono w znieczuleniu miejscowym, a sutki już wyglądają niezwykle realistycznie – jestem bardzo zadowolona.

8 marca 2010 roku
Wybrałam się po zakup biustonosza. Co za wspaniałe uczucie móc znowu przymierzać seksowną bieliznę! Alex twierdzi, że moje nowe piersi wyglądają prawie tak samo jak dawne.

Warto było przez to wszystko przejść i ani przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji.

11 marca 2010 roku
Za kilka dni mają mi wytatuować sutki. Wtedy moje piersi będą całkowicie ukończone. Muszę jeszcze wybrać odcień barwnika, którym wytatuują mi brodawki razem z otoczkami. Jeszcze nie widziałam tych odcieni. Ciekawa jestem, czy każdy z nich ma swoją nazwę, tak jak kolory szminek.

25 marca 2010 roku
Nie mogę się doczekać kiedy moje piersi będą gotowe. Będę się czuć doskonale, będę zdrowsza niż kiedykolwiek przedtem. A co najważniejsze, ponieważ prowadzę zdrowy tryb życia, lekarze stwierdzili, że ryzyko zachorowania na raka piersi jest teraz w moim przypadku nie większe niż u jakiejkolwiek innej osoby.

Niektórzy mogliby uznać, że był to ekstremalny krok, ale oni nie przeżyli tego co ja. Dla mnie i mojej rodziny decyzja o usunięciu piersi była słuszna. Droga, jaką przebyłam, nie była łatwa, ale gdy pomyślę o tym, że teraz będę mogła zestarzeć się u boku Aleksa i patrzeć jak moje dzieci dorastają, dochodzę do wniosku, że było warto.




Źródło: www.zdrowie.onet.pl

Nie lubię swo...
Autor: Marcel
1 2 3 4 5
Średnia ocena: 3
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany

STATYSTYKI

zdjęć7592
filmów425
blogów196
postów50413
komentarzy4198
chorób514
ogłoszeń24
jest nas18848
nowych dzisiaj0
w tym miesiącu0
zalogowani0
online (ostatnie 24h)0
Copyright nasze-choroby.pl | zdrowie-nasze.pl

Nasze-choroby.pl to portal, na którym znajdziesz wiele informacji o chorabach i to nie tylko tych łatwych do zdiagnozowania, ale także mających różne objawy. Zarażenie się wirusem to choroba nabyta ale są też choroby dziedziczne lub inaczej genetyczne. Źródłem choroby może być stan zapalny, zapalenie ucha czy gardła to wręcz nagminne przypadki chorób laryngologicznych. Leczenie ich to proces jakim musimy się poddać po wizycie u lekarza laryngologa, ale są jeszcze inne choroby, które leczą lekarze tacy jak: ginekolodzy, pediatrzy, stomatolodzy, kardiolodzy i inni. Dbanie o zdrowie nie powinno zaczynać się kiedy choroba zaatakuje. Musimy dbać o nie zanim objawy choroby dadzą znać o infekcji, zapaleniu naszego organizmu. Zdrowia nie szanujemy dopóki choroba nie da znać o sobie. Leczenie traktujemy wtedy jako złote lekarstwo na zdrowie, które wypędzi z nas choroby. Jednak powinniśmy dbać o zdrowie zanim choroba zmusi nas do wizyty u lekarza. Leczenie nigdy nie jest lepsze od dbania o zdrowie.

Najgorsza jest alergia pokarmowa to prawdziwa zmora pacjentów. | Nasiona ekologiczne Royal Queen Seeds wpływają na leczenie bólu. | Wysokiej jakości ziarenka konopi sklep online , do kupienia u nas. |